Kliknięcie, którego nie było. Jak przekierowanie gubiące gclid i UTM psuje dane kampanii

Najgroźniejsze awarie stron docelowych nie wyglądają jak awarie. Strona się otwiera, produkt jest na miejscu, klient kupuje. Tylko w raporcie ta sprzedaż nie ma nic wspólnego z reklamą, za którą zapłaciłeś.

Sprzedaż jest, konwersji nie ma

W pracy z klientami regularnie trafiam na tę samą rozmowę. Sklep widzi w swoim panelu normalną sprzedaż, a konto reklamowe pokazuje spadek konwersji. Klient pyta, czy reklamy przestały działać. Odpowiedź zwykle brzmi: działają, tylko przestaliśmy to widzieć.

Przyczyna jest najczęściej techniczna i niewidoczna dla użytkownika. Sprawdzam wtedy dwa miejsca: przekierowania i kody śledzące.

migracja sklepusprzedaż, którejreklama nie widzitydzień 12345678Sprzedaż w sklepieKonwersje w koncie reklamowym
Przykład poglądowy: po migracji sklepu sprzedaż jest taka jak wcześniej, ale konto reklamowe widzi coraz mniej konwersji. Różnica to sprzedaż, której nie przypisano do reklam.

Przekierowanie, które gubi gclid i parametry UTM

Gdy włączone jest automatyczne tagowanie, Google Ads dokleja do adresu strony parametr gclid, czyli identyfikator kliknięcia. Podobnie działa fbclid w reklamach Meta, a wiele zespołów dodaje własne parametry UTM. Te parametry muszą dotrzeć do strony końcowej, żeby analityka połączyła wizytę z reklamą.

Problem pojawia się, gdy po drodze jest przekierowanie, które przepisuje adres bez nich. Google pisze wprost, że przy stronie z przekierowaniami trzeba zadbać, by gclid dotarł do końcowej strony docelowej, bo inaczej konwersji nie da się śledzić. Typowe przypadki:

  • przekierowanie z http na https albo z wersji bez www na wersję z www, ustawione bez przenoszenia parametrów,
  • stary adres produktu przekierowany na nowy po migracji sklepu,
  • przekierowanie na wersję językową lub regionalną strony,
  • skrypt lub wtyczka, która „czyści” adres z nieznanych parametrów.

Klient tego nie zauważy, bo trafia na właściwą stronę. Zauważy to dopiero raport, i to nie wprost: jako spadek skuteczności kampanii.

  1. 1. Adres z reklamy

    http://sklep.pl/kurtka?gclid=Cj0KCQ…&utm_source=google

    Parametry kampanii są w adresie

  2. przekierowanie 301: http → https://www
  3. 2. Strona po przekierowaniu

    https://www.sklep.pl/kurtka

    Zgubione: gclid utm_source

  4. wizyta trafia do analityki
  5. 3. Raport kampanii

    Wizyta bez źródła reklamy: sprzedaż nie zostanie przypisana do kampanii

Jedno przekierowanie z http na https bez przenoszenia parametrów wystarczy, żeby gclid i utm_source zniknęły z adresu, zanim strona załaduje kody śledzące.

Znikający kod śledzący: GTM i piksel Meta

Druga grupa problemów to kody, które przestają się ładować. Kontener Google Tag Managera albo piksel Meta jest wklejony w szablon strony. Wystarczy nowy szablon strony produktu, nowy motyw sklepu albo zmiana w ustawieniach wtyczki, żeby kod zniknął z części podstron. Strona działa bez zarzutu, tylko przestaje raportować.

Z tego powodu zawsze pytam klientów, kto ma dostęp do szablonu i czy wie, że w nim są kody kampanii. Bardzo często odpowiedź brzmi, że nikt o tym nie myślał.

Dlaczego to gorsze niż błąd 404

Błąd 404 boli od razu: widać go w ruchu, w odrzuconych reklamach, w telefonach od klienta. Zgubiony identyfikator kliknięcia boli powoli i podwójnie.

  • Raporty zaniżają skuteczność kampanii, więc zapadają złe decyzje: obcięcie budżetu działającej kampanii albo wyłączenie dobrej grupy produktów.
  • Automatyczne strategie stawek, takie jak docelowy ROAS czy maksymalizacja konwersji, uczą się na zarejestrowanych konwersjach. Gdy część z nich znika, algorytm dostaje fałszywy obraz i zaczyna licytować ostrożniej tam, gdzie reklama faktycznie sprzedaje.

Najgorsze jest to, że po naprawie problemu dane z okresu awarii zostają w historii konta. Nie da się ich dopisać wstecz.

Jak sprawdzić, czy przekierowanie gubi gclid i UTM

Nie potrzebujesz do tego narzędzi. Wystarczy kwadrans:

  • Weź adres docelowy z reklamy i dopisz do niego parametry testowe, np. ?utm_source=test&gclid=test123.
  • Otwórz go w przeglądarce i sprawdź pasek adresu po załadowaniu strony. Parametry powinny nadal tam być.
  • Jeśli zniknęły, sprawdź w narzędziach deweloperskich przeglądarki (zakładka Sieć) łańcuch przekierowań i znajdź krok, który je usuwa.
  • Na stronie końcowej sprawdź w kodzie źródłowym, czy są kontener GTM i inne kody, których używasz.
  • Powtórz to dla każdego typu strony: strony głównej, kategorii, produktu, strony promocji.

Ten sam test dla jednego adresu zrobisz też w darmowym sprawdzaniu przekierowań UTM: pokaże każdy krok przekierowania i parametry, które po drodze zniknęły.

Problem procesu, nie jednej strony

Jednorazowe sprawdzenie niewiele daje, bo strona zmienia się co tydzień. Dane kampanii psują się zwykle przy okazji wdrożenia, które z kampanią nie miało nic wspólnego. Dlatego sprawdzanie przekierowań i kodów śledzących powinno być stałym punktem listy kontrolnej po każdej zmianie na stronie, a nie akcją ratunkową po złym miesiącu.

Sprawdź pierwszą stronę teraz.

Wklej adres z dowolnej kampanii. Zobaczysz, co widzi klient po kliknięciu reklamy.

Za darmo i bez rejestracji. Wynik w kilka sekund.